„Nasza frezarka nie ma CE, więc chyba działamy nielegalnie” – słyszę tę obawę najczęściej, i prawie zawsze jest nieuzasadniona. CE dotyczy wprowadzenia maszyny do obrotu, nie jej używania. Stara maszyna bez CE, która stoi w Twojej hali od lat, może być całkowicie legalna – pod warunkiem że spełnia inne, konkretne wymagania. W poprzednich artykułach pisałem o samym audycie i o konsekwencjach jego braku. Tutaj rozkładam na czynniki pierwsze tę jedną różnicę, która myli najwięcej ludzi.
Dwa różne przepisy, dwóch różnych adresatów
Dyrektywa maszynowa 2006/42/WE i wymagania zasadnicze (z oznakowaniem CE) są adresowane do producenta albo importera – to on wprowadza maszynę na rynek i to on odpowiada za to, że jest zaprojektowana zgodnie z normami, ma sporządzoną dokumentację techniczną i deklarację zgodności.
Rozporządzenie Ministra Gospodarki z 30 października 2002 r. i wymagania minimalne są adresowane do pracodawcy, czyli do Ciebie jako użytkownika maszyny w miejscu pracy. Nie musisz projektować maszyny zgodnie z normą – musisz zadbać, żeby ta, którą masz, była bezpieczna dla pracownika, który przy niej stoi.
To dwa różne obowiązki, nałożone na dwie różne osoby, w dwóch różnych momentach cyklu życia maszyny: raz przy produkcji i sprzedaży, raz przy codziennym użytkowaniu.
Kiedy CE jest jednak wymagane, mimo że maszyna jest „stara”
Są trzy sytuacje, w których obowiązek CE wraca, nawet jeśli maszyna działa w zakładzie od dekady:
Pierwsza – kupujesz maszynę używaną spoza Unii Europejskiej. Import z Chin, USA czy Wielkiej Brytanii (po brexicie) oznacza, że dla rynku unijnego ta maszyna jest wprowadzana do obrotu po raz pierwszy – i to Ty, jako importer, przejmujesz obowiązki producenta, łącznie z oceną zgodności i oznakowaniem CE.
Druga – przeprowadzasz istotną modernizację. Zmiana funkcji maszyny, wymiana układu sterowania na nowy, zwiększenie prędkości pracy czy usunięcie oryginalnych zabezpieczeń w sposób, który zmienia poziom zagrożenia – to, z punktu widzenia przepisów, może oznaczać wytworzenie nowej maszyny. Wtedy oceny zgodności dokonuje się od nowa, tak jakby maszyna dopiero teraz trafiała na rynek.
Trzecia – budujesz linię z kilku maszyn, z których część miała już CE osobno. Połączenie kilku urządzeń w jeden zespół maszyn może wymagać osobnej oceny zgodności dla całości, nawet jeśli każdy element z osobna był już oznakowany.
Kto wystawia CE, a kto tylko pomaga to przygotować
To ważne rozróżnienie, bo bywa mylące w rozmowach z firmami doradczymi. Deklarację zgodności i znak CE wystawia producent albo importer – to jego podpis i jego odpowiedzialność prawna. Firma audytorska czy doradcza może przeprowadzić ocenę ryzyka, przygotować dokumentację techniczną i wskazać, czego brakuje do zgodności, ale nie wystawia CE w cudzym imieniu. Jeśli ktoś to oferuje bez zastrzeżeń, warto dopytać, na jakiej podstawie prawnej.
Co to oznacza dla Twojej maszyny bez CE
Jeśli Twoja maszyna nie ma CE, bo weszła do zakładu przed 2003 rokiem albo dlatego, że w ogóle nie podlegała temu obowiązkowi w momencie zakupu – i od tamtej pory nie była importowana z zagranicy spoza UE, ani istotnie modernizowana, ani łączona w nowy zespół z innymi maszynami – to sam brak CE nie jest problemem prawnym. Problemem jest to, czy spełnia wymagania minimalne: sprawne osłony, czytelne oznakowanie, działający wyłącznik awaryjny i udokumentowaną ocenę ryzyka. To jest dokładnie to, co sprawdza audyt dostosowania do wymagań minimalnych, opisany w pierwszym artykule z tej serii.
Piszę do mnie, jeśli nie jesteś pewny, w którą kategorię wpada konkretna maszyna w Twoim zakładzie.