Większość inwestorów budujących dom rozmawia z elektrykiem dopiero wtedy, gdy trzeba podpisać umowę – i wtedy okazuje się, że nie mają odpowiedzi na pytania, które decydują o cenie. Efekt: albo płacą za margines bezpieczeństwa wykonawcy, bo sami nie wiedzą czego chcą, albo później dopłacają za zmiany, których nie dało się przewidzieć na etapie wylewki. Kilka rzeczy da się ustalić wcześniej, samodzielnie, zanim ten telefon w ogóle padnie.
Standard wykończenia decyduje o wszystkim innym
Deweloperski standard to zwykle 2-3 punkty na pokój – gniazdko, włącznik, tyle. Wystarcza, jeśli w ogóle nie planujesz niczego więcej niż lampa i telewizor. Standard komfortowy to już 6-7 punktów na pokój – osobne obwody dla większych odbiorników, więcej gniazd tam, gdzie realnie się z nich korzysta, nie tam, gdzie akurat wypadło przy okazji tynkowania. Standard podwyższony (smart home) to 9-10 punktów na pokój, i to nie jest przesada – jeśli planujesz sterowanie oświetleniem, roletami czy ogrzewaniem, każdy taki punkt to osobny przewód prowadzony osobno do rozdzielnicy, nie pętla jak w zwykłej instalacji.
Różnica w cenie między tymi standardami nie bierze się tylko z liczby punktów – bierze się z tego, że wyższy standard zmienia też topologię całej instalacji, nie tylko jej gęstość.
Jedna rozdzielnica to często za mało
W standardzie deweloperskim i komfortowym jedna rozdzielnica główna zwykle wystarcza. W smart home – już nie. Instalacja typu okablowanie strukturalne (każdy punkt sterowania prowadzony osobno) potrzebuje miejsca na dodatkowe moduły automatyki, często w osobnej, drugiej rozdzielnicy – bliżej stref, które ma obsługiwać, żeby nie ciągnąć każdego przewodu przez cały dom. Kto planuje to od razu na etapie projektu, płaci za to raz. Kto dowiaduje się o tym w trakcie wykonawstwa, płaci za przeróbkę.
Fotowoltaika – myśl o tym teraz, nie po fakcie
Jeśli fotowoltaika nie wchodzi w grę od razu, ale rozważasz ją w ciągu najbliższych kilku lat, przygotowanie rozdzielnicy pod PV na etapie budowy to jednorazowy, względnie niewielki koszt. Przeróbka gotowej, zamkniętej instalacji – już nie. Rozdzielnica przygotowana pod fotowoltaikę ma dodatkowe zabezpieczenia (przepięciowe, rozłącznik DC) i zarezerwowane miejsce – a trasa kablowa do miejsca, gdzie kiedyś stanie falownik, też jest tańsza do zaplanowania na sucho, niż do przekucia w gotowej ścianie.
Warto też wiedzieć, że sama instalacja odgromowa (piorunochron) ma z fotowoltaiką bezpośredni związek – część ubezpieczycieli wprost wymaga sprawnego LPS jako warunku wypłaty odszkodowania za uszkodzone panele czy falownik po wyładowaniu atmosferycznym. To nie jest oddzielna, opcjonalna pozycja do wykreślenia z kosztorysu, jeśli planujesz PV.
Projekt to nie to samo co wykonanie
Jeśli budujesz dom z pozwoleniem na budowę, projekt instalacji elektrycznej masz już w dokumentacji budowlanej – to część projektu budowlanego, nie coś, co elektryk dolicza od nowa. To, za co realnie płacisz wykonawcy, to wykonanie zgodnie z tym projektem plus pomiary odbiorcze na koniec (bez nich nie ma protokołu, a bez protokołu nie ma odbioru instalacji). Jeśli ktoś wycenia Ci osobno „projekt” mimo że masz go już w dokumentacji, warto dopytać, co dokładnie wchodzi w tę pozycję – możliwe, że płacisz podwójnie za coś, co już opłaciłeś na etapie projektanta.
Ile to wszystko może kosztować w Twoim przypadku
Powyższe czynniki – standard, liczba rozdzielnic, przygotowanie pod PV, instalacja odgromowa – razem decydują o cenie bardziej niż sama liczba metrów kwadratowych. Zbudowałem kalkulator, który liczy to wszystko razem, na podstawie aktualnych stawek rynkowych – wpisujesz powierzchnię i standard, dostajesz orientacyjny koszt z rozbiciem na składowe, żebyś widział, z czego się on składa, zanim usiądziesz do rozmowy z wykonawcą.
Sprawdź szacunkowy koszt instalacji w Twoim domu – kalkulator inwestora (dostęp po darmowej rejestracji).